W skrzynce list z sądu. Pozew od banku albo funduszu i wezwanie na rozprawę. Data za dwa tygodnie, czasem mniej.
Siadasz do papierów i widzisz, że to za mało czasu. Nie masz umowy ani historii spłat, nie wiesz, co odpowiedzieć. Albo wiesz, że tego dnia nie dasz rady przyjść: choroba, inna sprawa w tym samym czasie, coś nagłego w rodzinie.
Wiele osób w takiej sytuacji po prostu nie idzie i liczy, że jakoś to będzie. A sąd może wtedy wydać wyrok bez nich.
Jest prostsza droga. Możesz poprosić sąd o nowy termin. Trzeba tylko zrobić to na piśmie, odpowiednio wcześnie i z konkretnym powodem.


