Kartony rozpakowane w nowym miejscu. Klucze do starego mieszkania oddane, protokół podpisany.
Mija tydzień, potem drugi. Właściciel nie odbiera albo pisze, że „rozliczy się, jak sprawdzi mieszkanie”. Po miesiącu przychodzi SMS: część kaucji zatrzymuje za malowanie i sprzątanie.
A to często kilka tysięcy złotych. Pieniądze, które wpłacono na początku najmu i które miały wrócić.
Pierwszy krok to pismo, w którym czarno na białym stoją kwota, numer konta i termin zwrotu.


