Tydzień w Grecji, odkładany od zimy. W ofercie hotel przy plaży, basen i pokój z widokiem na morze. Na miejscu basen w remoncie, pod oknem betoniarka od siódmej rano, a w łazience czarny nalot na fugach.
Rezydentka obiecała, że coś sprawdzi. Następnego dnia było tak samo. I kolejnego.
Po powrocie biuro proponuje bon na 300 zł na następny wyjazd. Albo nie odpisuje wcale.
Tymczasem za każdy dzień, w którym wyjazd wyglądał inaczej niż w umowie, należy się obniżka ceny. Żeby ją dostać, trzeba jednak napisać konkretnie: co było nie tak, przez ile dni i ile to kosztuje.


