Od pogrzebu minęło kilka lat. Mieszkanie po mamie jest Twoje, bo tak zapisała w testamencie albo przepisała je jeszcze za życia.
I nagle list z kancelarii. Brat żąda zachowku. Kwota z pięcioma zerami, termin siedem dni, na końcu zdanie o sądzie.
Nie wiadomo, skąd ta suma, czy w ogóle trzeba płacić i co odpisać, żeby nie pogorszyć sprawy.
Pierwszy krok to spokojna odpowiedź na piśmie, w której jasno mówisz, z czym się nie zgadzasz.


