Najpierw wypadł jeden klient, potem drugi. Pieniądze szły na czynsz, faktury i jedzenie, a składki ZUS „na przyszły miesiąc”.
Teraz w skrzynce leży upomnienie. Kwota jest wyższa, niż się wydawało, bo co miesiąc doliczane są odsetki.
Spłacić wszystkiego naraz się nie da. Ale można zapłacić w ratach, które nie zabiorą pieniędzy na życie.
Pierwszy krok to porządny wniosek do ZUS: z prawdziwą przyczyną długu, realną propozycją rat i kompletem załączników.


