Otwierasz pismo od komornika i nie wierzysz w to, co czytasz. Zajęli rzecz, która jest Twoja, a dług ma ktoś zupełnie inny. Sąsiad, były partner, osoba, której pożyczyłeś auto, ktoś, z kim mieszkasz pod jednym dachem.
Dzwonisz, żeby to wyjaśnić, bo przecież to oczywista pomyłka. Tyle że telefon nie pomaga. Słyszysz, że rzecz stała u dłużnika, więc została zajęta. Tyle że prawo mówi co innego: komornik może zająć tylko to, co należy do dłużnika. W tym momencie łatwo opaść z sił i uznać, że nic się nie da zrobić.
Da się, i nie musisz od razu iść do sądu. Jeśli masz jasny dowód na piśmie, na przykład fakturę na swoje nazwisko, komornik powinien zwolnić rzecz. Jeśli dowód nie jest tak oczywisty albo komornik nie odpuszcza, możesz wezwać wierzyciela, żeby sam zgodził się na zwolnienie. To on zlecił egzekucję i może z niej w tej części zrezygnować.


